Ultrasie, spróbuj triathlonu!

Ten wpis dostępny jest również na naszym podcaście

Możesz go również odsłuchać bezpośrednio za pomocą poniższego odtwarzacza:

Jako podkład muzyczny użyłem utworu Trail w wykonaniu Nobara Hayakawa (a pobrałem ją z serwisu FreeMusicArchive.org).


Ten wpis w całości poświęcam ultrasom - biegaczom: zupełnie szczerze chcę was namówić na spróbowanie swoich sił w triathlonie. Jestem zarówno ultrasem jak i triathlonistą (górskim) i dostrzegam jak wiele daje mi trenowanie tego drugiego w kontekście biegania po górach. O tym właśnie dzisiejszy wpis.

Ten post to odpowiedź na wasze pytania

W kilku wiadomościach od czytelników tego bloga (was) pytaliście mnie o różne aspekty triathlonu (na jedno z najczęściej zadawanych pytań, czyli "w jaki sposób łączę triathlon z biegami ultra" już odpowiedziałem).

Drugie najczęściej zadawane pytanie to w zasadzie niepewność, którą widzę wśród wielu wiadomości. Piszecie, że może w przyszłości spróbujecie triathlonu, jednak, że boicie się wody, że to strasznie dużo zachodu i nie tak łatwo jak w biegach i.. pozostaje wielka niepewność.

Czy jest czego się bać?

Tak jak w biegach ultra: tak i nie.

Część biegowa triathlonów górskich jest zazwyczaj dużo łatwiejsza technicznie niż to co się dzieje w skyrunningu czy ultra. Rower jest o tyle bezpieczny o ile nie szalejesz (wypadki zdarzają się bardzo rzadko i oczywiście przez głupotę i nieuwagę, więc jeśli jeździsz spokojnie to nie ma obaw).

Największa różnica to pierwsza część, czyli pływanie. Czy jest czego się bać? Absolutnie nie - wręcz przeciwnie - to jest najbardziej tajemnicza część, która powoduje, że triathlon jest wyzwaniem na zupełnie innym poziomie: ryje psychikę przed startem co powoduje, że po wszystkim nasza głowa jest jeszcze mocniejsza. Dodatkowo pływanie wymaga spokojnego ducha i poddania się wodzie - tu liczy się technika oraz spokój. Wyćwiczenie umiejętności opanowania swoich emocji bardzo pomaga - zarówno w triathlonie, ultra jak i życiu codziennym.

Ultrasie spróbuj triathlonu

Dobra, a jak to wygląda?

Może po prostu obejrzyjcie film reklamowy jednego z najbardziej elitarnych triathlonów górskich na świecie:

A da się to łączyć z ultra?

Zdecydowanie tak! Te sporty są bardzo komplementarne - zresztą opisałem już ich łączenie w tym poście).

A dlaczego uważam, że triathlon jest świetny dla ultrasów?

Ultrasie spróbuj triathlonu

Pływanie trenuje psychikę. Jest to najłatwiejsza część w triathlonie (fizycznie) ale najczęściej to tutaj mamy najwięcej stresu i dobijamy psychicznie do ściany. Prawdą jest, że wiele osób pływanie przeraża. Jeśli jednak je okiełznamy to stajemy się dużo mocniejsi - wspomnienie jakiegoś ciężkiego pływania po wielu miesiącach w trakcie drugiej połowy biegu ultra zdecydowanie wam pomoże. No bo pływanie w 14 stopniach w nocy w trakcie sporej fali kształtuje psychikę i bardzo uczy spokoju.

Triathlon rozwija cały organizm. Pływając regularnie bardzo mocno rozwijamy mięśnie obręczy barkowej, pleców czy brzucha. Nie da się dobrze pływać nie mająć mocnych mięśni głębokich, ponieważ ręcę muszą współpracować z nogami synchronicznie a brzuch i plecy stabilizują postawę. Dzięki temu łącząc ultra z triathlonem możemy dużo lepiej pracować kijami czy samymi rękami (bo mamy mocniejszą górę) a i postawa nam nie psuje się tak bardzo z biegiem kilometrów dzięki mocnym mięśniom głębokim służącym do stabilizacji. Również dzięki pływaniu osoby pracujące na codzień w pozycji siedzącej obniżają znacznie ryzyko wystąpienia wszelkich zmian zwyrodnieniowych w okolicy kręgosłupa czy nadgarstków (choć tu należy dodać, że nie można się ograniczać jedynie do pływania kraulem; aby skutecznie przeciwdziałać zwyrodnieniom kręgosłupa czy nadgarstkóœ dobrze jest pływać regularnie wszystkimi stylami).

Ultrasie spróbuj triathlonu

W trakcie kontuzji triathlonista zawsze ma coś do roboty. Trenując triathlon ćwiczymy trzy bardzo różne dyscypliny sportowe. Zazwyczaj gdy wystąpi jakaś kontuzja to jesteśmy w stanie ćwiczyć pozostałe dyscypliny. Przykład z mojego własnego podwórka: 3 tygodnie po operacji (skomplikowane złamanie kości udowej) byłem już na basenie a tydzień później siedziałem już na rowerze. Pomimo 5 miesięcy bez biegania moja forma jest w takim stanie, że kilka tygodni treningu biegowego pozwoli mi na wystartowanie zawodów górskich na dystansie powyżej 30km. Czyli pomimo skomplikowanej i trudnej do rehabilitacji kontuzji udaje mi się w szybkim czasie wrócić do formy bez biegania.

Bo możesz wejść do dowolnego jeziora i po prostu je przepłynąć. Pływanie otwiera zupełnie nowe możliwości. Będąc w dowolnych górach jesteś w stanie wskoczyć do wody i popływać aby się zrelaksować - zupełnie bez stresu. Pływanie również jako forma regeneracji po biegu górskim sprawdza się świetnie.

Ultrasie spróbuj triathlonu

Dobry triathlonista będzie najprawdopobobniej niezłym ultrasem. Trenując triathlon ogólna wydolność krążeniowo - oddechowa wzrasta bardzo znacznie. Pływanie uczy nas spokoju i prawidłlowego i skutecznego oddychania. Rower uczy nas cierpliwości i trzymania się pewnym limitów wydolnościowych żeby oszczędzić siłę na bieg. W trakcie biegu musimy bardzo mocno wspomagać się głową, bo organizm jest już bardzo zmęczony, więc trzeba się postarać aby z niego jeszcze coś wycisnąć. Te wszystkie cechy bardzo przydają się w ultra. Mówiłem przecież, że te sporty są komplementarne :)

Aby trenować triathlon trzeba sobie dobrze ułożyć kalendarz. Trenując bieganie zazwyczaj wystarczy włożyć buty idąc na trening. Z triathlonem jest trochę inaczej - o ile rower najczęściej (najskuteczniej) trenuje się w domu na trenażerze o tyle na basen jednak trzeba gdzieś wyskoczyć a wcześniej jeszcze upewnić się, że nie jest zarezerwowany. Trenowanie do biegów górskich jest zdecydowanie trudne organizacyjnie. Triathlon jest jednak jeszcze bardziej skomplikowany i próba trenowania go bez dobrej organizacji czasu najpewniej skazana będzie na porażkę.

Ultrasie spróbuj triathlonu

Maciek, a czego nie lubisz szczerze w triathlonie?

Zdecydowanie całej logistyki. Pakowanie się na bieg górski jest w miarę spoko - trzeba wziąć kilka par butów (bo nigdy nie wiadomo do końca, w których startować), trochę ubrań, przemyśleć przepaki i ew. zabrać mapę jeśli organizator nie daje. Do auta zazwyczaj te rzeczy na luzie zmieścimy (nawet jak mamy 10 par butów i zabieramy się pełną rodziną wraz z dziećmi).

A w triathlonie to czasem po prostu męczy. Poza całym grajdołem biegowym trzeba jeszcze zapakować rower do auta, sprawdzić go przed zawodami, upewnić się, że mamy narzędzia i potrafimy ich używać, sprawdzić piankę, dzień przed albo o świcie przygotować strefy zmian (policzyć ile żeli czy batonów, przemyśleć ew. ubrania na przebranie itd. A jak mamy dzieci to weź jeszcze zapakuj ich wszystkie zabawki w taki sposób, aby współgrały z rowerem i pianką w bagażniku czy boksie na dachu (bo przecież wożenie roweru poza bagażnikiem czy boxem grozi awarią na trasie rowerowej). A po wszystkim jeszcze trzeba odebrać rower, wyczyścić, czasem rozkręcić i znów zapakować do auta. Bywa to męczące.

Ultrasie spróbuj triathlonu

Poważnie - przygotowywanie się do biegu górskiego jest dla mnie zawsze przyjemnością. W trakcie przygotowań do dłuższych triathlonów zazwyczaj głowa mi puchnie i kilka razy to muszę przemyśleć po drodze zapominając najczęściej o czymś. Czy wiecie, że w trakcie startu w Norsemanie zapomniałem na T1 ( pierwszą strefę zmian) butów rowerowych? Ależ mnie wtedy żona ratowała biegając kilometry po Eidfjord w kenijskim tempie o 6 nad ranem :)

No ale triathlony są dla bananów i prezesów banków i zawsze tam jest tłok

No dobra - słyszałem taką opinię i trochę ją potwierdzam, a w tym miejscu wyjaśnię i trochę zdementuję.

To co wielu z nas uwielbia w biegach górskich jest ich mała skala i niesamowite pejzaże na trasie. Organiator zazwyczaj sprzedaje 50, 100 czy 200 pakietów i tyle. Najczęściej ma takie ograniczenia bo park narodowy, na terenie którego biegną zawody nie wydał zgody na więcej lub po prostu ratownicy powiedzieli, że nie dadzą rady zabezpieczyć trasy jeśli będzie więcej ludzi.

Ultrasie spróbuj triathlonu

Dzięki tak małej liczbie osób startujących atmosfera jest dość kameralna i ludzie często się znają (choćby z widzenia). Do tego tworzy się specyficzna więź na trasie - często się rozmawia z innymi zawodnikami i razem leci spore kilometry umilając je sobie rozmową.

Powyższe trochę się nie stosuje do ultra typu UTMB czy Lavaredo i innych tego rodzaju bo tam na starcie melduje się kilka tysięcy osób a pomimo tego na trasie ludzie ze sobą rozmawiają i pomimo rywalizacji świetnie się dogadują. W sporej części pewnie dlatego, że po kilkunastu godzinach wysiłku bardzo dobrze jest się do kogoś odezwać i wzajemnie zmotywować.

Odwrócę teraz kota ogonem. Czy podobny klimat jest w maratonach miejskich? No właśnie. Ani one kameralne ani też łatwo nie da się trafić na kogoś z kim chciałbyś pogadać - pewnie też po części dlatego, że sam zasuwasz na zapalenie płuc robiąc życiówkę i nie masz ochoty na rozmowy.

I bardzo podobnie jest z triathlonami.

Ultrasie spróbuj triathlonu

Są te wielkie, masowe i te małe, kameralne. Masówki (z cyklu Ironman czy Challenge Family) zazwyczaj lecą po płaskich trasach a zawodnicy startują tam wykręcając kosmiczne czasy i bijąc swoje rekordy życiowe. Bardzo dobra koncepcja - mocna rywalizacja i prawdziwy duch sportu. Klimat trochę jak na maratonach miejskich. Duże expo, sporo wystawców, spora anonimowość wśród startujących.

A wśród triathlonów górskich jest zupełnie jak na ultra. Kilkadziesiąt, czasem 100 - 200 osób, większość się zna choćby z widzenia (a jak nie to zaraz się pozna) i na trasie biegowej często dochodzi do pogaduszek o czymkolwiek w trakcie podziwiania ślicznych pejzaży górskich. No i po zakończeniu zawodów zazwyczaj jest wspólna chochla.

Podsumowując - to jest mocno subiektywne odczucie. Jednej osobie bardziej będzie pasował klimat większych zawodów, innej kameralna impreza. Jeśli już startujesz w biegach górskich to sam pewnie wiesz, co ci bardziej odpowiada i takie też starty bym ci polecał. Triathlon dostarcza zarówno jednych jak i drugich: wielkich masówek i kameralnych imprez w sercu parków narodowych.

Ultrasie spróbuj triathlonu

Maciek ale to jest sens robić tego Ironmana?

Dla wyjaśnienia - Ironman to jedynie marka zawodów organizowanych przez korporację o tej samej nazwie i nastawionej na zarobek. Jednak wcale nie oznacza to, że to złe zawody - wręcz przeciwnie - ich organizacja jest perfekcyjna. Zawodnik jest na nich traktowany w rewelacyjny sposób przez organizatora, dzieki czemu bardzo miło do tych zawodów wraca. Dodatkowo cykl tych imprez jest organizowany na całym świecie w bardzo wielu krajach, dzięki czemu można znaleźć zawody w bardzo malowniczych miejscach (Majorka, Wyspy Kanaryjskie, Francja, RPA czy Daleki Wschód).

Nazwa Ironman definiuje też królewski dystans zawodów: 3.8km pływania, 180km na rowerze oraz 42.5km biegu. Dalsze nazwy odwołują się zazwyczaj właśnie do pełnego Ironmana (1/2 Ironmana inaczej nazwana też Ironman 70.3 oznacza dokładnie 1.9km pływania, 90km na rowerze i 21km biegu). To 70.3 to po prostu długość zawodów...w milach. Są też ćwiartki (kilometr pływania, 45km roweru i 10km biegu). Do tego dochodzi dystans olimpijski i sprinterski i chyba tyle.

Ultrasie spróbuj triathlonu

Reasumując - jak ktoś mówi, że robi Ironmana to ma na myśli pełny dystans.

Teraz - czy jest sens robić Ironmana w sensie marki zawodów Ironman? No znów - to jest mocno subiektywne. Ja osobiście nie lubię masówek, nie leżą mi i nie chcę w nich startować. Nie lubię biegać po asfaltach jak i jeździć po płaskim (a trasy Ironmana zazwyczaj są płaskie lub biegną przez niewielkie wzniesienia z kilkoma wyjątkami). Bardzo jednak szanuję osoby startujące w tych zawodach, bo wiem, ile kosztuje ich przygotowanie się zarówno fizyczne, psychiczne jak i.. finansowe. Start w takich zawodach marki Ironman kosztuje 2.5k PLN i więcej (mowa o pełnym dystansie).

To jednak czego nie dadzą ci zawody górskie to możliwość bicia swoich rekordów życiowych. W górach warunki bardzo mocno się zmieniają i mają duży wpływ na czas końcowy. No i oczywiście nijak się mają do wyników na tym samym dystansie na płaskich zawodach. To tak jak porównywać życiówki z maratonu w górach i mieście. Dlatego też start w zawodach marki Ironman daje świetną okazję do ustalenia swojego rekordu życiowego. Organizator zawsze zamyka trasę biegową i rowerową dla ruchu publicznego, stąd też zawodnik może się martwić jedynie o swój czas.

To jakie zawody polecasz jeśli nie Ironman?

Górskie - to chyba coś, co ludziom biegającym ultra będzie najbliższe. Nie zależy nam tak bardzo na czasie jak na samym przeżywaniu w niesamowitych okolicznościach przyrody.

Ultrasie spróbuj triathlonu

W Polsce mamy kilka wartych wspomnienia:

  • Frydman: olimpijka i sprint - świetne zawody dla poczatkujących ultrasów; bieg jest płaski
  • Tatraman: połówka IM; polskie zawody w większości biegnące po stronie Słowackiej Tatr i Spiszu; niesamowity klimat pływania - trasa w wodzie między Zamkami w Czorsztynie i Niedzicy
  • Karkonoszman: bajeczna połówka IM w Karkonoszach
  • Żywiec Beskid Extreme Triathlon: połówka; zawody o sporym potencjale, jednak pierwsza edycja organizacyjnie na razie słabo; trzymam kciuki za edycję 2018
  • Diablak Beskid Extreme Triathlon: pełny dystans IM, jednak trasa to 2 pętle rowerowe 90km; pełny dystans z metą na Babiej Górze, po czym czeka nas jeszcze zejście z buta do Schroniska na Markowych Szczawinach; zawody o dużym potencjale
  • HardaSuka: jedyny ultra - triathlon w Polsce: 4.5km pływania, 225km na rowerze naokoło Tatr i 55km biegania Granią Główną Tatr od Doliny Chochołowskiej po Morskie Oko

Ultrasie spróbuj triathlonu

I to tyle. U naszych południowych sąsiadów na Słowacji mamy dodatkowo całą serię bardzo ciekawych zawodów górskich organizowanych przez tego samego organizatora (a muszę przyznać, że robi to bardzo fachowo) - całość o nazwie Oravaman Extreme Tour (OET):

  • Oravaman: połówka z trasą rowerową lecącą przez Przełęcz Huty i wieś Zuberec w Tatrach Zachodnich oraz trasa biegowa przechodząca przez Rakoń i Grzesia
  • [Goralman]: połówka jak wyżej
  • Janosik: pełny dystans Ironmana mający miejsce w Małej Fatrze; od niedawna te zawody to część XTRI World Tour

XTRI World Tour

XTRI World Tour to seria zawodów górskich na pełnym dystansie Ironmana, których imprezy odbywają się w bardzo wymagających okolicznościach przyrody. W tej chwili jest 7 zawodów w tym cyklu (a z każdym rokiem coraz więcej):

(a w drodze między innymi Patagonman i kilka innych).

Ultrasie spróbuj triathlonu

Organizacja zawodów z tej serii stoi na najwyższym poziomie plus te zawody są zazwyczaj dość kameralne, przez co odbywa się losowanie biorących udział (z powodu sporej liczby zgłoszeń). Z czystym sercem polecam udział w dowolnych z nich - to są niesamowite przeżycia.

A czy może są jakieś triathlony górskie ale z rowerem po lesie - MTB a nie po szosie?

Oczywiście! Znam poniższe (nie ma ich jednak wiele więcej) i z czystym sercem je polecam każdemu - szczególnie początkującym, bo dystans jest krótki:

  • Mocarny Zbój: cross - triathlon, czyli MTB i bieg; trasa rowerowa wiedzie przez Pasmo Lubania w Gorcach a biegowa przez górę Wdżar, czyli centrum narciarskie w Kluszkowcach; dystansy są dwa - oba dość krótkie - coś między olimpijką i sprintem. Bardziej górskiego cross - triathlonu nie znam w Polsce.
  • Iron Dragon Cross Triathlon - w podkrakowskim Zabierzowie już z początkiem maja organizowane są zawody na bardzo krótkim dystansie (500m / 20km / 5km), których trasa biegnie przez szlaki w lesie Zabierzowskim na Garbie Tenczyńskim. Jednak niech was nie zwiedzie ten krótki dystans - to są ciężkie zawody, gdyż sporo tu stromych podjazdów czy podbiegów.
  • Xterra - zawody crossowe, na których można wywalczyć slota na mistrzostwa świata Xterra na Hawajach. Mają miejsce w Krakowie - pływa się w starym kamieniołomie a następnie jeździ i biega po okolicznych lasach (Zakrzówek, Las Pychowicki). Kilka dystansów do wyboru (również dla dzieci). Organizowana jest również sztafeta (w której startują 3 osoby - każda bierze udział w innej części triathlonu).

Mam tyle pytań...

Przeczytaj na początek Pytania o triathlon Dariusza Sidora. Na prawdę kawał świetnej i darmowej książki, która rozwiewa wiele wątpliwości.

Pytania o triathlon

A ile to kosztuje?

"Triathlon jest droższy od ultra". Czasem tak, czasem nie.

Jeśli nie potrafimy pływać to musimy poświęcić czas i pieniądze na trenera. Jednak w tym miejscu zastosowałbym sztuczkę księgową - nie ucz się pływać po to aby startować w triathlonie, a po prostu zrób to dla siebie (i może dla bliskich). Pływanie jest jedną z tych umiejętności, które w życiu po prostu warto posiąść. Umiejętność pływania otwiera nam wiele drzwi - możliwość bardzo ciekawej i bezpiecznej zabawy z dziećmi w jeziorze czy na wybrzeżu morskim, bezstresowe pływanie w dzikich miejscach obok szlaku czy możliwość pościgania się na basenie ze znajomym. A ile kosztuje taka nauka? Mieszkam w Krakowie i uczyłem się pływać na Kolnej. Płaciłem około 50pln za jedne zajęcia solo (wg. mnie to istotne aby w pierwszych miesiącach mieć lekcje sam na sam - dzięki temu trener poświęca wam całą swoją uwagę i postęp jest dużo szybszy). Do tego pływałem jeszcze dodatkowo 2 razy w tygodniu już prywatnie na basenie robiąc to co mi zalecił trener. Czyli około 200pln miesięcznie (plus wejściówki; warto mieć jakiegoś Benefita czy coś podobnego lub choć karnet na basen).

Co do pianki pływackiej - jeśli nie planujesz pływać regularnie w wodach otwartych oraz masz plan startować w jednym triathlonie w sezonie (albo w ogóle masz plan jedynie spróbować) to po prostu pożycz piankę. Kosztuje to około 100pln za weekend. Możesz też zainwestować 400-500pln w używkę albo nówkę z Decathlonu. Czasem też zupełnie nie trzeba. Znajoma startowała ostatnio w Tatramanie i przepłynęła całość bez pianki po czym ukończyła zawody wchodząc nawet na pudło w kategorii żeńskiej :)

Ultrasie spróbuj triathlonu

Rower też nie musi być drogi. Jeśli myślisz o pierwszym triathlonie na dystansie sprinterskim czy olimpijskim (krótkie) to możesz startować na tym na czym jeździsz na codzień (o ile jest to MTB lub szosa a nie rower miejski). Prawdą jest, że rowery szosowe są drogie (dobrej klasy od 5k w górę) a rowery czasowe jeszcze droższe. Ale nikt nie każe wam takich kupować. Wiecie ile kosztował rower, na którym zdobyłem czarną koszulkę na Norsemanie (kupiłem 2 - sezonową używkę)? Poniżej 3k (choć prawdą jest, że zrobiłbym dużo lepszy wynik gdybym miał kozę). Szosa z Decathlonu za 2k też wam wystarczy - po prostu będzie się trochę ciężej jechało pod górę :)

A pakiet startowy ile kosztuje?. Drożej niż na ultra - organizator musi poświęcić dużo więcej środków i czasu na przygotowanie i zabezpieczenie trzech oddzielnych tras o bardzo różnym charakterze. Dlatego też zapisz się już dziś - wpisowe o tej porze roku są po prostu dużo tańsze. Przykładowo olimpijka Frydman kosztuje teraz 130pln (bez koszulki). Natomiast połówka Tatraman teraz kosztuje 500pln, a im później tym więcej (tak, to już całkiem spory wydatek).

Warto jednak te wydatki sobie rozplanować na kolejne sezony. W pierwszym sezonie koncentrowałbym się głównie na nauce pływania. Jeśli nie masz roweru to również go kup i nie utożsamiaj go z triathlonem - po prostu kup sobie rower żeby móc na nim jeździć na wycieczki. Rower dla ultrasa to jedna z głównych metod regeneracji po dłuższym bieganiu (oczywiście zakładając, że potrafisz jeździć...spokojnie). Zanim kupisz czy pożyczysz piankę wybierz się na testy pianek (są organizowane w dużych miastach - sklepy triathlonowe je reklamują). Dzięki temu zobaczysz jak się w tym pływa. I postaraj się aby pływanie w piance nie miało miejsca po raz pierwszy na zawodach :) W pierwszym sezonie jeśli nie jesteś pewny czy triathlon cię kręci nie kupuj pianki - to bez sensu. A jeśli już bardzo koniecznie chcesz to kup jedną z tańszych. Wystarczy ci na 2 sezony. Triathlon mocno zmienia sylwetkę i pianka po tych 2 sezonach po prostu nie będzie pasować (plus pewnie będzie już trochę zniszczona - pierwszą się zawsze mocno niszczy).

No dobra - chyba mnie przekonałeś - jak zacząć?

Super, jest styczeń, więc na luzie zdążysz się przygotować na zawody jeszcze w tym sezonie :) Z listy powyżej wybierz zawody, które ci się wydają realne do zrobienia. Jak ocenić szansę na ukończenie? To proste. Po pierwsze ogranicznik nr 1: czy potrafisz pływać?

Ultrasie spróbuj triathlonu

Jeśli nie umiesz pływać albo pływasz słabo (nie dasz rady przepłynąć 500m w 15min na basenie) to będzie to twój największy ogranicznik. Zapisz się na naukę pływania - najlepiej solo. Raz w tygodniu z trenerem i dodatkowe 2 razy samemu wykonując to co ci zalecił trener. Po 3 miesiącach uczciwej pracy przepłyniesz te 500 metrów, więc masz jeszcze bardzo dużo czasu. Nie potrzebujesz trenera triathlonowego - wystarczy osoba, która po prostu uczy pływać. Na tym poziomie podstawy są takie same. Pamiętaj jednak aby stosunkowo szybko (jak tylko zrobi się pogoda) starać się rozpocząć pływanie na wodzie otwartej tak aby mieć czas na przyzwyczajenie się (pływanie w jeziorze to zupełnie inny wymiar psychiczny niż basen).

Jeśli potrafisz pływać to znów pytanie czy jeździsz w miarę regularnie na rowerze? Jeśli nie to zacznij. Wystarczy, że 2 razy w tygodniu spędziesz godzinę na rowerze (nawet zajęcia ze spinningu same) aby móc wystartować i ukończyć olimpijkę. Jeśli jeździsz na rowerze do pracy to raczej nie wystarczy - pamiętaj, że mówimy tu o zawodach górskich, więc dobrze jednak potrenować podjazdy.

Czy muszę kupować super rower triathlonowy? Nie. Na zawodach górskich w zdecydowanej większości nie potrzebujesz kozy. Na dystansie do olimpijskiego sprawdzi się nawet rower MTB (szczególnie jeśli to pierwsze zawody - nie musisz od razu inwestować w sprzęt). Od połówki polecam już jednak kolarzówkę z przystawką czasową.

Ultrasie spróbuj triathlonu

Jak trenować bieganie? Jeśli do tej pory robiłeś sporo kilometrów tygodniowo trenując do ultra to siłą rzeczy będziesz robił ich mniej, bo dojdą inne treningi. Biegaj mniej, ale intensywniej. Pisałem już o tym.

Czy potrzeba mi trenera? Jeśli jesteś początkujący i startujesz w krótszych dystansach to zdecydowanie nie. Najpierw spróbuj, zobacz jak ci wyjdzie i wyciągnij wnioski. Polecam dopiero po pierwszym sezonie zastanowić się czy potrzebujesz opieki trenerskiej czy też wolisz sobie samemu planować treningi.

No dobra - co teraz?

Weź się po prostu zapisz na jakieś zawody i zacznij trenować. Jak będziesz miał pytania to pytaj na moim profilu facebookowym - w miarę wolnego czasu zawsze staram się odpowiadać.

Co czytać w tym temacie?

Pisałem już o tym.

Coś jeszcze?

Pamiętaj, że triathlon tak jak ultra robi się w dużej części głową (i treningiem). Jeśli więc masz mocną głowę w ultra to dasz sobie radę z triathlonem! I nie zapominaj, że podobnie jak ultra - triatlon to świetna zabawa :)

Ultrasie spróbuj triathlonu